Monday, October 20, 2014

Dominik Bukowski – Dominik Bukowski & Projektor (2005)

Dominik Bukowski

Dominik Bukowski - vibraphone
Wojciech Staroniewicz - saxophone
Łukasz Poprawski - saxophone
Piotr Lemańczyk - bass
Hubert Zemler - drums
Paweł Grabowski - electronics

Dominik Bukowski & Projektor


ALLEGRO 010

By Adam Baruch

This is the debut album by Polish Jazz vibraphonist/composer Dominik Bukowski, recorded with an excellent ensemble which comprises of saxophonists Wojciech Staroniewicz and Lukasz Poprawski, bassist Piotr Lemanczyk, drummer Hubert Zemler and Pawel Grabowski who employs live electronics. The album presents nine original compositions, all by Bukowski except for one track being co-credited to Grabowski, which is a soundtrack to a short film, which is also included as part of this enhanced CD.

The music is absolutely stunning, typical melancholic Polish Jazz at its best, with beautifully woven melodies, which are then developed by the ensemble to form serene soundscapes, many of which could serve as soundtracks of imaginary movies, not only the last track on the album, which is a soundtrack in reality. Bukowski emerges from the very first moments of this album as an important composer, which of course would be reconfirmed time after time in the years that followed this recording.

The personal contributions by the musicians involved in making this album are all first class. Bukowski deliberately takes a step back and solos rather sparingly, but when he takes the lead his performance is mesmerizing. Most of the solos are performed by Staroniewicz, who is definitely one of the best players in the country with an incredible melodic lyrical tone and virtuosic improvisational qualities. Lemanczyk, again one of the finest players in Poland, does his bass magic like a dream. Zemler plays carefully and intelligently in the background in order to keep the delicate balance this music so much depends on intact. The electronic / sampled ornamentations are all non-obtrusive and well suited to the atmosphere of the music, fitting very well into the overall ambience.

Overall this is a superb debut and a fantastic Polish Jazz album, which is mostly overlooked in retrospect, definitely deserving an honorable place on the short list of best albums recorded during the first decade of the 21st Century. Those fans of Polish Jazz that missed getting it at the time: it's never too late for great music!

Sunday, October 19, 2014

Columbus Duo - Expositions (2014)

Columbus Duo

Tomasz Swoboda - guitars, cymbals
Ireneusz Swoboda - drums, electronics, loops, samplers

Expositions

Dead Sailor Muzic 10



By Bartek Chaciński

Gdybym napisał, że bracia Ireneusz i Tomasz Swoboda poczynają sobie na rynku muzycznym swobodnie, mogłoby to zabrzmieć niczym naciągany żart z nazwiska, tyle że nic lepiej nie pasuje. Po czterech latach od poprzedniej płyty "Salt" na albumie "Expositions" z szopą na uboczu na okładce (przypomina mi to klimatem „działkowe” cykle fotografii bodaj Igora Omuleckiego) nawet nie próbują grać z oczekiwaniami słuchaczy i proponują znów coś innego, co właściwie trudno sklasyfikować nawet jako muzykę jednoznacznie gitarową, nie mówiąc już o prostych etykietkach typu post-rock. Delikatne współbrzmienia gitary i perkusji (na ten minimalistyczny wybór lepiej byłoby jednak powiedzieć: elementy perkusji), z których stopniowo wynikają coraz większe napięcia. W Polsce tego typu graniem interesowała się przez moment Ścianka i – na szerszą skalę – Kristen. Jedyne bratnie dusze i do tego od razu też bracia (Rychliccy, zresztą nowa płyta tych drugich zapowiada się świetnie). Z jednymi i drugimi zresztą rynek nie obszedł się tak, jak na to zasłużyli – działając na Zachodzie z pewnością mieliby więcej szans.

"Expositions" brzmi w każdym razie jak organizm w ewolucji - gitary grają tu muzykę elektroniczną, w środkowej części płyty ("S79", "B49bis") łapiąc jakiś rodzaj motoryki nawiązującej do niemieckiego grania z lat 70., ale to bardzo luźne skojarzenie - "C52/53" i tak utopi je za chwilę w pulsacjach fal eteru, a "S60" w gęstszym dronie rzeźbionym fakturą gitar i spuentowanym sprzężeniem w finale. Ile z tego autorzy zaplanowali, a ile wyimprowizowali? Całość wydaje się zbyt czysta, minimalistyczna jak na efekt improwizacji, ale słychać w tym zarazem, no właśnie, spontaniczność i swobodę niezaplanowanych sesji dobrze znających się muzyków. Tytuły o znaczeniu czysto porządkowym zdają się to potwierdzać.

Miksem i nagraniem zajął się dobry znajomy zespołu Marcin Dymiter. Wytłoczony w Niemczech i przystępnie wyceniony gruby winyl można kupić tutaj, a posłuchać/ściągnąć wcześniej tutaj. Słuszna polityka, która nie odbierze duetowi starych fanów i – jak sama płyta – może tylko ich grono poszerzyć.

Saturday, October 18, 2014

Stańko i Snik

W moim mieszkaniu, mimo niewielkich rozmiarów i ciągłego zamieszania powodowanego przez nieustanne porządki żony i nieuleczalne bałaganiarstwo córki, zawsze się miejsce znaleźć musi na szachownicę. Nieraz można mnie zastać jak zastygły w bezruchu ze zmarszczonym czołem wpatruję się w nią i co robię? Z reguły staram się ujrzeć pozycję jaka na niej będzie za kilka, a nawet kilkanaście ruchów. Lecz przyznam się, że te wysiłki są często bezowocne. Moja myśl zamiast zmierzać prostą drogą w głąb szachowej pozycji gubi się w labiryncie wariantów i pamięci zbyt słabej by je ogarnąć. Wzdycham wtedy cieżko, a jeśli akurat w pobliżu przechodzi żona słyszę: “Przegrywasz kochanie? To po co grasz?”

Dobre pytanie! Liczenie wariantów to tortura i nieraz zazdroszczę mistrzowi świata w szachach 23-letniemu Magnusowi Carlsenowi, któremu to przychodzi z dziecinną łatwością. Jednak nawet i geniusz z Norwegii zwany Mozartem szachów nie może się równać ze… smartfonem w mojej kieszeni! Ilość bowiem obliczeń jakie może w sekundzie dokonać znajdujący się w nim komputerowy procesor sprawia, że najpotężniejszy nawet ludzki mózg nie ma szans i musi ulec, chociaż podejrzewam po znacznie dłuższej walce niż ta, którą mógłby zaoferować Wasz felietonista.

Nie po to jednak w szachy gram, by w szranki stawać z maszyną. I nieraz wpatrując się długo w szachownicę, wierzcie mi, niczego nie liczę, nie zgłębiam, nie analizuję. Nie myślę o niczym… konkretnym! Oczywiście nie mogę się do tego przyznać mojej cudownej małżonce, która zaraz zapędziłaby mnie do zmywania, odkurzania lub mycia okien. Zanurzony w swojej podświadomości, dla której szachowa pozycja jest tylko pretekstem wałęsam się, kluczę bez celu i planu tak jakbym nie robił nic innego jak śnił na jawie. I wtedy nagle jak grom z jasnego niekiedy przychodzi… eureka! Oto dylemat, nad którym mój świadomy, logiczny, próbujący ogarnąć niezliczone warianty umysł pochylał się bezskutecznie zostaje rozwiązany dzięki intuicji, działającej w ukryciu podświadomości, dzięki marzeniom i snom.

Tak, tak, nie śmiejcie się, bo że w taki sposób często przychodzą najlepsze pomysły powiedzą Wam nie tylko szachiści, felietoniści, ale i muzycy, a szczególnie jazzowi. Dlaczego szczególnie? W muzyce klasycznej nazbyt często masz partyturę i jak poza nią wykroczysz to dostajesz od dyrygenta obuchem w głowę. Z kolei w muzyce pop często musisz śpiewać tę samą piosenkę czterdzieści lat pod rząd, bo tego pragnie publiczność i Twój menago. Ale w jazzie Świętym Graalem jest zagranie czegoś w sposób w jaki jeszcze nikt inny tego nie zrobił, nadanie muzyce piętna swojej indywidualności i ciągłe zmiany, zmiany, zmiany. To właśnie jest esencją free w jazzie, a nie kinetyczna fryta, od której bolą uszy. 

Lecz to free - tę wewnętrzną wolność - która takie granie umożliwia nie jest wcale łatwo osiągnąć. “Jak się to Pani udało?” - zapytałem Krystyny Stańko, do której zadzwoniłem zachwycony jej najnowszym albumum “Snik”. “Wow!” - wykrzyknęła zdziwiona - “jak to miło, że to właśnie Pan dzwoni.” “No tak” - pomyślałem z goryczą - “czyż Rzeźnikowi Mainstreamu może się podobać taki album?” A właśnie, że może, bo już przy okazji jej poprzednich płyt jak choćby wydanej w 2010 roku “Secretly” pisałem byłem: “Jej głos jest raczej delikatny i stonowany dlatego idzie w ślady takich wokalistek jak Patricia Barber, Diana Krall czy Norah Jones, które osiągały niespotykany efekt budując na nastroju, emocjach i brzmieniach mieszczących się w tonacji molowej”. Jednak szczerze mówiąc czegoś mi brakowało, a tym czymś była spontaniczność i swobodna gra fantazji, o którą tak często wołam w jazzie, muzyce i życiu w ogóle. “To wszystko znajduję na Pani najnowszej płycie” - podsumowałem. “Miło mi” - odparła pogodnie - “rzeczywiście na tym moim albumie najwięcej jest chyba improwizacji. Towarzyszący mi muzycy, zreszta jak wiesz wyśmienici - kontrabasista Piotr Lemańczyk, wibrafonista Dominik Bukowski i perkusista Przemek Jarosz - z którymi gramy razem od lat, niewiele wiedzieli o tym co ma się zadziać w czasie sesji. Nagrywaliśmy “na setkę” czyli wszyscy razem, tak, by w studiu odtworzyć atmosferę jazzowego koncertu, o którego sukcesie decyduje spontaniczna interakcja między muzykami”. 

I to się udało - pomyślałem - czuć jak muzyka płynie lekko i bez wysiłku, nie trzymając się koryta, lecz rozlewając szeroko jak woda w jeziorze, czystym i głębokim jakich wiele, pięknych i tajemniczych, znajdziemy na Kaszubach. “To właśnie stamtąd pochodził mój dziadek - powiedziała Krystyna - miał tam ludową orkiestrę, z którą chodził od wsi do wsi, od miasteczka do miasteczka”. Zdziwiłby się Miles Davis słysząc jak dobrze kaszubskie nuty współgrają z jazzem i nie tylko. Ucieszyłby się i Zbyszek Namysłowski, że nie tylko Kujawy, ale i Kaszuby są funky i dzięki nagraniem takim jak te kultura ludowa ciągle żyje, a nie jest czymś martwym stojącym na półce w którejś z licznych Cepelii. “To było moje marzenie” - zakończyła naszą króką rozmowę Krystyna Stańko - “czyli po kaszubsku po prostu Snik”.

Thursday, October 16, 2014

Trio Jachna/Tarwid/Karch w Centrum na Mariackiej


Zapraszamy na koncert tria Wojciech Jachna (trąbka)/Grzegorz Tarwid (fortepian)/Albert Karch (perkusja). Będzie to przedpremierowy występ formacji promujący debiutancki album "Sundial", którego oficjalna premiera została zaplanowana na 20.10.2014. Płyta zostanie wydana nakładem wytwórni ForTune Records. 

Wojciech Jachna - ur. w 1976 roku w Bydgoszczy. Absolwent Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego na wydziale Historii. Swoją przygodę muzyczną zaczyna jako gitarzysta w grupach punkowych i alternatywnych - PoGoleniu, La Verte, Hyde. W obliczu artystycznej klęski rockowych odmian muzyki rozpoczyna przygodę z jazzem. Pobiera nauki gry na instrumencie, u trębaczy o różnych podejściach muzycznych - m.in. Janusz Zdunek, Piotr Wojtasik, Marcin Gawdzis czy Miłosz Gawryłkiewicz. Od 2013 roku Absolwent wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej na Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Równocześnie zaczyna grać muzykę: w latach 2002-2006 nagrywa i koncertuje z bydgoskim zespołem reggae Dubska, z którym nagrywa 4 płyty: "Nie Zmul Dna", "Live in Mózg", "Dubska" i "Avocado". W latach 2004-2006 gra i koncertuje z trójmiejską grupą Mordy, z którą nagrywa album "Anthrology". Od 2004 roku członek bydgoskiego Sing Sing Penelope, z którym gra i nagrywa płyty: "Sing Sing Penelope", "Music for Umbrellas", "We remember krzesełko", oraz nagrany w łódzkim klubie Jazzga, album z nestorem bydgoskiego free jazzu Andrzejem Przybielskim "Stirli People in Jazzga". 2012 rok przynosi piąty album zespołu "This is the Music – vol.1”. Od 2005 roku członek Contemporary Noise Quintet/Sextet, z którym to zespołem wydaje trzy płyty: "Pig Inside the Gentleman" , "Unaffected Thought Flow", oraz” Ghostwriter's Joke”. W 2009 roku zakłada wspólnie z Jackiem Buhlem duet Jachna/Buhl z którym wydaje cztery płyty - „Pan Jabu”, "Niedokończone Książki”, "Tapes" oraz "Atropina". Od 2011 rok członek improwizującego kolektywu Innercity Ensemble, z którym wydaje świetnie przyjętą płytę „Katahdin” oraz „II”.

Grzegorz Tarwid - pianista i kompozytor, absolwent Wydziału Jazzu przy Bednarskiej w klasie Andrzeja Jagodzińskiego i Michała Tokaja, aktualnie kształci się w Rytmisk Musikkonservatorium w Kopenhadze. Grał z czołówką polskich muzyków jazzowych - w zespole Zbigniewa Namysłowskiego, z którym odbył trasę po Ukrainie; Piotrem Rodowiczem, gościnnie Grzegorzem Karnasem czy Kazimierzem Jonkiszem. Lider własnego tria, członek wielu innych projektów. Występował na festiwalach w Polsce i za granicą, w tym Dusseldorf Jazz Rally, Warsaw Summer Jazz Days.

Albert Karch - perkusista, najlepiej czuje się w kameralistyce okołojazzowej, a jego zainteresowania krążą wokół muzyki klasycznej. Student prestiżowego Rytmisk Musikkonservatorium w Kopenhadze, kształcił się również na Wydziale Jazzu przy Bednarskiej w Warszawie. Na jesień 2014 planowana jest premiera debiutanckiej płyty "Sundial" tria, które współtworzy wraz z Wojciechem Jachną i Grzegorzem Tarwidem. Miał okazję występować na festiwalach - Katowice JazzArt Festival, Tarnogórskich Spotkaniach Jazzowych, Jazz Juniors i inne. Laureat I nagrody podczas Azoty Tarnów Jazz Contest z zespołem FreeO, I nagrody z (zespołem Sound of Affection) oraz wyróżnienia na Europejskich Integracjach Muzycznych w Żyrardowie, I nagrody w kategorii wiekowej podczas Stickman best drum figter w Poznaniu.

Wednesday, October 15, 2014

Trzy Tony - Efekt Księżyca (2014)

Trzy Tony

Tomasz Pawlicki - flute, computer
Mateusz Szwankowski - clarinet, bass clarinet
Jacek Buhl - drums, percussion

Efekt Księżyca

REQUIEM 75/2014


By Dirk Blasejezak

The moon seems to have a very calming effect on this trio. The introduction into the album makes you feel as if you slowly sink into the darkness. On top of the immensely soothing music of the first pieces appear sounds and noises that are hard to identify and yet do not provoke any anxiety. And although there are faster pieces waiting in the course of the album, the overall impression is a very relaxed, but never boring one.

These are wonderful and unusual pieces, each of which receives the time it takes to fully develop. That way the three musicians are able to dive into all levels of the individual pieces, to lay open the finest nuances and to weave complex sound patterns. Because of its artistic complexity the music on this album may well be compared with chamber music. It shows how fine the line in art often is, as you can safely play this album to a friend of contemporary classical music - the difference lies almost solely in the composition technique. On the one hand you have the individual composer, providing note for note for all the instruments, on the other hand we have these three musicians playing together and composing - everyone for his own instrument but still as a group. That's why musical improvisation is often also called "instant composing"...

And even if the band's name allows associations with the tritone, the diabolus in musica, you have to have no fear that it is too straining, because this is one of the rare examples where the musicians develop a wonderful whole with free play. Of course we are already used to this from Jacek Buhl and his great collaborations with Wojtek Jachna and also from Tomasz Pawlicki’s contributions to the Ecstasy Project or Maestro Trytony. Only Mateusz Szwankowski didn't appear that often yet, but still he seems to be exactly right one for this shot. Especially his bass clarinet is in many parts responsible for the slightly dark foundation of the pieces, but often he also accounts for the surprising accents. This album is an unconditional recommendation to everyone for whom Jazz doesn't necessarily have to swing and for those who are open to more demanding notes.


Tuesday, October 14, 2014

Bielska Jesień Jazzowa 2014 !!!


Dwunasta edycja międzynarodowego festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej pod dyrekcją artystyczną Tomasza Stańki potrwa 5 dni, od 11 do 15 listopada. Szóstego dnia festiwalu odbędzie się koncert jazzu tradycyjnego.

Tytuł dwunastej edycji: nowe wymiary, podsumowuje kompozycję programu tegorocznego festiwalu. Gwiazdy, które przybędą do Bielska-Białej z projektami, eksplorują nie tylko brzmienia i znaczenia w samej muzyce, ale także jej konteksty historyczne, kulturowe czy duchowe, które nadają ich sztuce nowe wymiary.

Swoim najnowszym albumem „Guitar In The Space Age” Bill Frisell sięga w przeszłość i eksploruje muzykę w epoce eksploracji kosmicznej. Na płycie można usłyszeć parę kompozycji gitarzysty, ale jego główny materiał stanowią utwory z lat 50. i 60., m.in. Charliego Christiana, The Byrds, The Beach Boys i innych, którzy w tym czasie byli główną inspiracją gitarzysty, wytyczając nowe kierunki rozwoju instrumentu. – Minionej wiosny skończyłem 63 lata. I po więcej niż pięćdziesięciu latach gry czuję się uprawniony, by raz jeszcze zagrać muzykę, która ukształtowała moją świadomość przez te wszystkie lata formacji. Zagrać ją tak, jakby to był pierwszy raz w moim życiu… i zrobić to dobrze – deklaruje Frisell. Bielski koncert (11 listopada) będzie jednym z pierwszych po premierze albumu, która zaplanowana jest na 6 października.

Drugi z gigantów tegorocznej Jesieni Gary Burton gościł już w Bielsku-Białej w 2009 roku, w duecie z Chickiem Corea. Tym razem, wirtuoz wibrafonu wystąpi w środę (12 listopada) wieczorem z Gary Burton Quartet. Burton jest jednym z najwybitniejszych wibrafonistów w historii jazzu. Jego muzyka łączy jazzowy rytm i harmonię z rockową mocą. Zasłynął techniką gry na czterech pałeczkach, przez co wydaje się, jakby na instrumencie grały dwie lub trzy osoby. W uformowanym 10 lat temu kwartecie towarzyszą mu znakomici muzycy o wieloletnim doświadczeniu: Julian Lage, Jorge Roeder oraz Marcus Gilmore, wnuk wybitnego amerykańskiego perkusisty Roya Haynesa. Sam Burton został uhonorowany siedmioma nagrodami Grammy. Jest także wiceprezesem prestiżowego Berklee College of Music w Bostonie.

Nowym wymiarem w najnowszym projekcie Louisa Sclavisa jest element Irański. Ten wybitny francuski klarnecista powraca na bielską scenę po dziewięciu latach z nowym projektem. Nie rezygnując z właściwej sobie mocy i energii eksploruje nieznane wcześniej terytoria dźwięku. Zgłębiając zagadnienia historii i tradycji migracji podejmuje wątek nomadycznej wyprawy na bliski wschód, jako wyobrażeniowej, muzycznej podróży: jak najdalej - oraz z powrotem do jazzu.

Saksofonista Mark Turner odwiedza festiwal po raz trzeci. Tym razem z repertuarem z najnowszego albumu Mark Turner Quartet „Lathe Of Heaven”, wydanego w sierpniu tego roku nakładem ECM. Zespół podejmuje motywy historii i narracji oraz ich mocy, która tkwi w tym, co niewypowiedziane. Turner przywołuje tu także bluesa jako wymiar sacrum, przypominając legendę Steve'a Wondera.

Tord Gustavsen jest jednym z najznakomitszych i najsłynniejszych norweskich pianistów. Najnowsza płyta jego kwartetu, „Extended Circle”, to album, który oddaje kolejny etap przemiany i ewolucji Gustavsena jako kompozytora i instrumentalisty. Oparty na introspekcji i dyscyplinie, zgłębianiu raczej niż poszerzaniu sfery poszukiwań, album rozkwita w subtelnościach, które nadają jego muzyce niespodziewanej mocy.

Po raz pierwszy w historii festiwalu, jego dyrektor artystyczny Tomasz Stańko wystąpi drugi raz z tym samym projektem, Nowojorskim Kwartetem. Jest to formacja, z którą nagrał album „Wisława” (ECM, 2013). Kwartet jest w obecnie w trasie, jednocześnie przygotowując się do nagrania nowej płyty. W Bielsku-Białej będzie można usłyszeć nowe kompozycje trębacza. 2014 to ważny rok w karierze Stańko także ze względu na nagrody i wyróżnienia, m.in. Prix du Musicien Européen (Nagrodę Europejskiego Muzyka Roku) przyznaną przez l’Académie du jazz (Akademię Jazzu) pod przewodnictwem François Lacharme, za obecne osiągnięcia i całokształt pracy czy też honorową nagrodę Preis der deutschen Schallplattenkritik (PdSK), przyznaną przez niezależne stowarzyszenie ponad 140. dziennikarzy muzycznych z Niemiec, Austrii i Szwajcarii.

Na zakończenie głównej części festiwalu wystąpią dwa bardzo różne projekty: awangardowy duet znakomitych włoskich instrumentalistów oraz nowojorski kwintet, który przedstawi swoje ujęcie klasyki jazzu. Giovanni Guidi & Gianluca Petrella to przygodowy i wybuchowy duet fortepianu i puzonu, który sięga ekstremów: odległych brzmień pustynnych krain z jednego końca, a z drugiego: zakamarków przestrzeni wirtualnych, z ich własną, cyfrową akustyką. „Sound Prints”, album Joe Lovano & Dave Douglas Quintet, to projekt zainspirowany kompozycjami Wayne’a Shortera, odpowiedź muzyków na jego Footprints. Splatają się w nim trzy unikalne trajektorie: inspiracja żywą legendą Shortera, silne osobowości Lovano i Douglasa oraz Joeya Barona, a także świeżość wschodzących muzyków: Lindy Oh oraz Lawrence Fieldsa.

Monday, October 13, 2014

An On Bast – Songs For Running Through Grass (2014)

An On Bast

Anna Suda - electronics

Songs For Running Through Grass

GHOST KITCHEN 01





By Adam Baruch

Polish Jazz enthusiasts are familiar with electronic producer and live performer An On Bast (real name Anna Suda) thanks to a series of wonderful recordings she made with trumpeter Maciej Fortuna, where her extraordinary creations met the Jazz idiom. But before recording with Fortuna she was already a world famous artists, performer and recording artist of her own accord with an ongoing career since 2006. An On Bast recorded this solo album after the recordings with Fortuna and its release also marks a debut on her own record label called Ghost Kitchen. It includes eleven relatively short tracks, all composed by her.

Contemporary electronic/ambient music is rarely interesting to me, as it is based mostly on schematic, very predictable sound formulas and rhythmic patterns. The great Godfathers of electronic music, like Karlheinz Stockhausen, Edgar Varese and many others, started the electronic explorations to expand the borders of sound as known to the human ear, but by the end of the 20th Century it was completely bastardized, commercialized and vandalized by the Pop (non)Culture of the time, becoming more of a noise pollution than music in any respect.

Of course there are always exceptions and An On Bast is for me one of them. Her electronic/ambient sounds are aesthetically pleasing; non aggressive and diverse enough to keep the attention of the listener rather than hypnotize him by a drone like repetitious mechanical sound poison. There is enough melodic element, development and variety to keep things interesting for the duration of the album, and listening to it becomes quite a fun after a while, especially in a relaxed, hassle-free environment, like driving or late night listening.

Although I hope An On Bast will continue her involvement with the Jazz world in the future, her electronic works are now another avenue of soundscapes I find worth following. Well done!

Sunday, October 12, 2014

Jacob Young - Forever Young (2014)

Jacob Young

Jacob Young - guitars
Trygve Seim - tenor & soprano saxophones
Marcin Wasilewski - piano
Sławomir Kurkiewicz - double bass
Michał Miśkiewicz - drums

Forever Young 


ECM 2366

By John Kelman

While all groups aim for the kind of collective chemistry that can make, for example, five people speak with a single voice, how they get there can vary significantly. In some cases there's instantaneous chemistry; in other cases, it comes from pre-existing relationships amongst various permutations and combinations of its members; in still other instances it is something that simply develops over time. On "Forever Young", guitarist Jacob Young leverages both the relationships that have come before amongst the members of his quintet and a clear and immediate connection shared by its five members. A fine addition to an ECM discography that began with "Evening Falls" (2004) and continued with "Sideways" (2008) - two recordings that featured a completely different lineup - "Forever Young" leverages the strengths of what came before while simultaneously asserting its own independence.

If anything, "Forever Young" provides Young with even greater freedom than on his previous ECM outings, where he was the sole chordal instrument. Here, Young recruits pianist Marcin Wasilewski's trio - a group that, despite being on the shy side of forty, has been together for two decades and has, consequently, evolved both a chemistry and a language all its own, both in collaboration with trumpeter Tomasz Stanko on recordings including "Suspended Night" (ECM, 2004) and "Lontano" (ECM, 2006), as well as with its own triptych of superlative standalone releases (also on ECM), the most recent being "Faithfull" (2011). 

With a second chordal instrument in the mix, Young is relieved of the responsibility of constantly supporting his fellow band mates, though it's not as if he's abandoned the role entirely; in fact, one of Forever Young's biggest strengths is how Young and Wasilewski manage to continually complement each other without ever running into one another, a rare quality also shared by guitarist John Abercrombie and pianist Marc Copland on "39 Steps" (ECM, 2013). On the deceptive "Sofia's Dance" - deceptive because, although it's largely based on a simple, two-chord Phrygian vamp with a theme that begins as a similarly straightforward melody, its conclusion adds an unexpected Mid-Eastern-tinged twist - Young's nylon-string guitar meshes empathically with Wasilewski's accompaniment during saxophonist Trygve Seim's characteristically taciturn solo, and gently underscores the pianist's own feature. 

But the chemistry doesn't stop there. Seim - an ECM leader in his own right, with a slowly growing discography that includes the masterful large ensemble music of "Sangam" (2005) and more intimate duo date with pianist Andreas Utnem, "Purcor: Songs for Saxophone and Piano" (2010) - has a shared history with Young on the guitarist's pre-ECM recordings "Pieces of Time" (Curling Legs, 1997) and "Glow" (Curling Legs, 2001), as well as with Wasilewski and his trio's bassist, Slawomir Kurkiewicz, as members of drummer Manu Katche's quintet heard on "Playground" (ECM, 2007). 

The intervening years since "Sideways" have seen Young demonstrate a much broader, more electrified purview, in particular in his collective trio with expat British keyboardist Roy Powell and Norwegian drummer Jarle Vespestad (Tord Gustavsen Quartet, Farmers Market), first with "Anthem" (PVY, 2011) and, more recently, with the trio renamed as InterStatic and releasing even more extreme music on the upstart British label RareNoiseRecords. But here, on "Forever Young", while the guitarist does mix some electric guitar work with the acoustic instruments that have helped to define his previous two ECM recordings, like "Evening Falls" and "Sideways", it's a warmer, hollow body tone that continues to assert the importance of the late Jim Hall on Young's formative years. 

While there are hints of the darkness and melancholy that made his previous ECM outings so appealing, with Wasilewski's trio in tow "Forever Young" also demonstrates a more outgoing nature on tracks like "Bounce", where Young's muted electric guitar chords drive a change-heavy song with a brighter disposition. "We Were Dancing" follows, with Young employing a similar supporting approach before opening up into one of his most impressive solos of the set, a slightly tart-toned electric feature that allows the guitarist's virtuosic abilities freer rein. 

If "Forever Young" proves anything, it's that the tendency to whitewash anything coming out of Norway as "Nordic Cool" is just that: whitewashing. Young may adhere to a generally sparer approach with his ECM recordings, but if there's a single word to describe his music it's warm, whether it's his own tone, the refined elegance of Wasilewski's trio or the patiently unfolding energy of Seim's playing throughout the set. It's also a recording whose language speaks clearly to at least some adherence to the American tradition, especially on pieces like the brighter "1970" and "Time Changes." 

For those unfamiliar with Young's extracurricular activities, "Forever Young" demonstrates an ability to simmer in a way that his previous ECM recordings did not. It also represents a first outing by a quintet with plenty of potential; hopefully six years won't have to pass before this intimate yet delicately expressionistic quintet can once again reconvene.

Saturday, October 11, 2014

10th Mózg Festival !!!


Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej i Sztuk Wizualnych "Mózg Festival" to spotkanie artystów tworzących i poruszających się we wszystkich rejonach muzyki współczesnej, sztuki performance, audio i wideo instalacji, w których muzyka odgrywa istotną rolę. 
Do udziału w festiwalu zapraszani są artyści z całego świata, gdyż jednym z założeń festiwalu jest jego wielokulturowość oraz prezentacje sprzyjające poznawaniu i rozumieniu wieloaspektowości kultur. 
Festiwal prezentuje najnowsze techniki wykonawcze oraz połączenia interdyscyplinarne w nawiązaniu i poszanowaniu dla tradycji.

Do udziału w festiwalu zapraszane są wybitne indywidualności świata sztuki oraz młodzi artyści, których dotychczasowe działania noszą znamiona wyjątkowych. Nieodzownym, w naszym odczuciu, elementem festiwalu jest udział artystów lokalnych, spełniających powyższe założenia. Wszystkie działania artystyczne traktowane są jako środek, który prowadzić ma do głębszego poznania otaczającej nas rzeczywistości i przemian zachodzących na świecie. 
Festiwal posiada otwartą formułę stylistyczną. Wykładnikiem w doborze artystów są: autentyczność prezentowanej sztuki (działania autorskie) oraz najwyższy poziom wykonawczy.

Mając w pamięci słowa profesora Bogusława Schaeffera, jednego z największych współczesnych kompozytorów polskich, iż tradycję należy szanować, ale pamiętać trzeba, iż tradycję tworzymy także tu i teraz, jako cel stawiamy sobie dobierać artystów w taki sposób aby prezentować sztukę autorską i nowatorską, z poszanowaniem najważniejszych osiągnięć czasu, który minął.

Tegoroczna 10 edycja będzie miała 2 odsłony: 6 listopada festiwal odbywać się będzie w Teatrze Powszechnym w Warszawie, 7 i 8 to Bydgoszcz, gdzie po raz pierwszy główne koncerty odbędą się w Pomorskim Domu Sztuki przy ul. Gdańskiej 20. Festiwalowi towarzyszyć będą warsztaty, pokazy filmowe oraz wieczory muzyki improwizowanej, które odbywać się będą w Akademii Muzycznej oraz oczywiście w klubie “Mózg”.

Program festiwalu:

06.11.2014 Teatr Powszechny Warszawa 
Mała Scena:
19:30 - Elżbieta Jabłońska - instalacja
20:00 - Jerzy Mazzoll/Sławek Janicki/Qba Janicki (Warszawa/Bydgoszcz) - koncert
20:45 - Michael Lytle & Eyal Maoz (Nowy Jork) - koncert
21:30 - Sylvie Courvoisier & Mark Feldman (Nowy Jork) - koncert
22:15 - Tirvyous Wagon (Bydgoszcz/Warszawa/Kraków/Poznań) - koncert
23:00 - Sylvie Courvoisier/Mark Feldman/Jerzy Mazzoll/Sławek Janicki/Qba Janicki - koncert
00:00 - Grzegorz Pleszyński (Bydgoszcz) - instalacja/performance

Klub Mózg, Warszawa ul. Jana Zamoyskiego 20
00:45 - Jae Ho Youn (Seul/Warszawa) - koncert

07.11.2014 Dom Sztuki, Bydgoszcz ul. Gdańska 20 
1. Trio Fortepanowe Tomasza Gwincinskiego – koncert/performance - 20.00
2. Trzy Tony – koncert (Bydgoszcz) – 21:00 
3. Kazuchisa Uchihachi & Jerzy Rogiewicz – koncert (Tokio/Warszawa) – 22:00 
4. Sylvie Courvoiser & Mark Feldmann – koncert (Nowy York) 23:00 
5. Danilo Casti & Travis McCoy Fuller – performance elektro-akustyczny (Sardynia/Boston) – 23:59 Mózg 

08.11.2014 Dom Sztuki, Bydgoszcz ul. Gdańska 20 
1. Magda Mayas/Laura Altman/Monica Brooks (Berlin/Sydney) – 20:00 
2. Michael Lytle & Eyal Maoz – koncert (Nowy York) – 21:00 
3. Szablocs Estenyi & Stefan Węgłowski – koncert (Warszawa/Budapeszt/Bydgoszcz) – 22:00
4. Sonic Boom (Han Bennink & Uri Caine) – koncert (Nowy York) – 23:00 

Wydarzenia dodatkowe: 
1. Wykład Szablocsa Estenyi w auli Akademii Muzycznej. 
2. Warsztaty z Tomaszem Gwincinskim w auli Akademii Muzycznej. 
3. Prezentacja realizacji filmowych koncertów z poprzednich edycji festiwalu. 
4. Wieczory Muzyki Improwizowanej z udziałem gości festiwalu i artystów lokalnych. 
5. 20 Lat Mózgu – prezentacja filmu.

Thursday, October 9, 2014

Bogna Kicinska – The Maze (2014)

Bogna Kicińska

Bogna Kicińska - vocals
Mateusz Smoczyński - violin
Kuba Cichocki - piano
and others

The Maze

SURCA 002



By Adam Baruch

This is the debut album by the Polish (resident in NY) Jazz vocalist Bogna Kicinska, recorded with a core quartet comprised of violinist Mateusz Smoczynski, pianist Kuba Cichocki, bassist Edward Perez and drummer Colin Stranahan. Electric bass player John Benitez plays on two tracks replacing the regular bassist, and a string quartet is utilized on two other tracks. The album includes nine tracks, five of which are originals by Kicinska (only one of those includes lyrics) and the remaining four are standards.

I approach albums by Polish vocalists with an almost pathological fear of the dreaded "English vocals sung by non-native English speakers" syndrome, which for many years time after time consistently proves to be a failure, sometimes of catastrophic proportions. The exceptions are few and far between, and luckily this album manages to slip into the class of exceptions, which does not mean that the English vocals work – they simply don't. But there is enough merit on this album to make it interesting and the English vocals are after all the less significant ingredient of the entire package.

What does work wonderfully is the fact that Kicinska uses her vocals as an instrument, singing scat and vocalese, which combined with the excellent instrumental backing, works out wonders. She emerges as a very interesting composer and arranger, with her original compositions being the highlight of this album musically and her arrangements of the standards being very original, non-trivial and intricate. She combines wonderfully her Polish roots by using folkloristic themes and mixing them with other elements, most importantly Jazz improvisation. With the violin behind her, these originals bring fond recollections of the work done by Michal Urbaniak and Urszula Dudziak four decades earlier. Considering the fact that four of her five original compositions do not involve lyrics at all and concentrate on vocal explorations is very promising and hopefully shows the way towards the future.

The two Polish players on this album: Smoczynski, who is a violin virtuoso and swings like hell and Cichocki, who is a delicate poetic player yet also swings magnificently, both support the vocalist intelligently and elegantly. The rhythm section is accommodating and handles the sometimes complex tempi changes well, but remains in the background without leaving a very strong impression.

Overall this is a very promising debut, full of potential and holding many promising developments in the future. Just skip the lyrics (and the standards) next time and you will get far girl. Thanks for the thrills and keep doing your thing!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...